środa, 17 kwietnia 2013

2. Young and foolish.

Blondyna obudziło lekkie pukanie do drzwi. Myśląc, że mu sie przesłyszało postanowił pójść spać dalej, jednak osoba dobijała się dalej. Niechętnie zwlókł się z łóżka mierzwiąc i tak rozczochraną grzywkę. Przetarł oczy i nałożył na ciało koc i otworzył drzwi, za którymi stał Zayn.
- Oj, widzę, że cię obudziłem. - Uśmiechnął się widząc powywijane na wszystkie strony blond włosy. - Haha. - Zaśmiał się, na co blondyn zrobił krzywą minę.
- Tak, obudziłeś mnie. - Przedrzeźnił go wpuszczając do środka. - Napijesz się czegoś? - Zrzucił z siebie koc, ukazując lekko wyrzeźbione, chude ciało, brunet przejechał po nim wzrokiem uśmiechając się.
- Nie, dzięki. - Usiadł na kanapie, zajmując miejsce koło blondyna. - Tak w ogóle, to zawsze tak długo śpisz? - Zapytał, a uśmiech wciąż towarzyszył mu w rozmowie z Niallem.
- Długo? Toć dopiero.. - zatrzymał się spoglądając na zegarek. - prawie 12 rano! - Skrzywił się.
- Niall, Niall. - Spojrzał w niebieskie tęczówki. - Nie myślałeś jeszcze o parapetówce?
- Jakiej znowu parapetówce? - Zapytał przekrzywiając głowę w bok.
- No, chodzi mi o imprezę.
- Aah.. Nie mam ochoty na żadne imprezy. - Spojrzał w sufit rozciągając się na kanapie.
- Dlaczego? Poznałbyś chłopaków. - Brunet wciąż nie odrywał wzroku od niebieskich oczu. - Z resztą, będziesz się dobrze bawił.
- Tak, tak, a potem sprzątanie, sprzątanie, rzyganie, sprzątanie i tak dalej. - Na samą myśl blondyn pokiwał głową niechętnie.
- Oj tam! Pomogę ci. - Zrobił minę le kot ze shreka.
- No na pewno. - Spojrzał kpiąco w brązowe oczy uśmiechając się po raz pierwszy tego dnia.
- Taak, na pewno. - Wciąż przekonywał. - Chłopaki chcą cię poznać. - Dodał tykając go palcem w brzuch, na co blondyn wygiął się śmiejąc.
- No, widzę, że nie mam wyjścia. Ale..! - Przerwał kręcąc groźnie palcem przed oczami Zayna. - Jeśli mi nie pomożesz sprzątać, to skopie ci tyłek! - Uśmiechnął się ślicznie.
- Czuję się odpowiedzialny za swój tyłek, więc wszystko będzie w jak najlepszym porządku. - Zapewnił.
- A więc. - Zaczął, lecz nie dokończył, bo przerwało mu głośne burczenie w brzuchu.
- Chodź na miasto, zjemy coś.- Uśmiechnął się, na co blondynowi zaświeciły się oczy.
- Oooo! - Krzyknął i popędził do swojego pokoju. - Zaraz wracam! - Otworzył szafę przeszukując ją w celu znalezienia jakiś ubrań. W tym czasie, Zayn zadzwonił do loczka. Odczekał parę sygnałów i usłyszał znajomy głos w słuchawce.
- No cześć. - Odezwał się pierwszy.
- Co chciałeś, jestem na randce! - Szepnął złośliwie.
- Na randce? - Oburzył się. - Z kim znowu?
- Z Joshem. - Odparł. Zayn zachłysnął się powietrzem ze zdziwienia. Tak, Harry był gejem, bo zmienił orientację uważając, że dziewczyny się mu znudziły, ale to chyba nie znaczy, że chłopaków ma zmieniać tak samo jak jego byłe.
- Nie dawno mówiłeś, że jest nic nie warty!
- Oj tam, oj tam. Mów co chciałeś.
- Debil. - Szepnął do siebie kontynuując. - Niall robi parapetówkę.
- A więc jednak się zgodził, świetnie! - Rozpromienił się. - Jaki jest ten blondasek? - Zapytał zalotnie.
- Ej, ej, nie przeginaj. - Powiedział i odwrócił się do tyłu, słysząc kroki dochodzące z pokoju blondyna. - Muszę kończyć. - Wyłączył się spoglądając na chłopaka za sobą. - Gotowy?
- Jak nigdy! - Krzyknął i ruszył do korytarza ubierając ulubione białe buty. Otworzył drzwi i wypuścił Zayna przodem zamykając je na klucz. Uśmiechnął się do chłopaka i w trybie pośpiesznym zbiegł na dół po schodach. Po chwili brunet dołączył do niego.
- Na co masz ochotę? - Stanął na przeciwko niego wpatrując się w niebieskie oczy. - Ja stawiam.
- KFC. - Z ust blondyna zdołało wydostać się tylko jedno słowo, na którego samą myśl zaczął się ślinić. Taaak, lubił dobrze zjeść. Brunet zaśmiał się cicho pod nosem i ruszyli w drogę. Szli rozmawiając o różnych rzeczach, głównie o pobycie w Irlandii Nialla. Wymieniali się uśmiechami raz po raz, kiedy Niall nie wiedział, którędy iść, ani gdzie się znajdują. Po odcinku drogi było widać już cel chłopaków, na co blondyn tylko przyśpieszył kroku, wprawiając Zayna w śmiech. Rozejrzeli się po pomieszczeniu szukając wolnego miejsca. Po chwili dostrzegli je, blondyn nakazał zając brunetowi miejsce, zabrał jego portfel i poszedł zamawiać szybko pytając się, na co ma ochotę. Po odpowiedzi wepchnął się w kolejkę i zamówił dosłownie to, co mu na myśl przyszło. Zayn spokojnie czekając na posiadacza niebieskich oczu, dostrzegł go niosącego całą stertę jedzenia. Przyjrzał się dokładnie, czy to na serio on zauważając wychylającą się blond czuprynę spod ich śniadania. Teraz na pewno miał pewność, gdy blondyn usiadł kładąc zamówienie na stole.
- N-niall, masz zamiar tyle tego zjeść? - Zapytał niepewnie spoglądając w uradowanego blondyna.
- Tak. - Powiedział wyszczerzając ząbki przyodziane białym aparatem na zęby. - Smacznego! - Krzyknął i zabrał się do jedzenia. Zayn patrzył, jak jego przyjaciel pochłaniał kolejne kęsy najróżniejszych przysmaków naraz z wielkim zdziwieniem i podziwem. Taki drobny i chudy, a tyle wtranżala, że szok.
- Cicha woda brzegi rwie. - Skomentował cicho wciąż nie dowierzając temu, co widzi. Spod stery żarcia wyjął swojego kraszera, frytki i kubełek kurczaków i zabrał się do jedzenia.
- Mówiłeś cfoś? - Powiedział z pełną buzią, na co Zayn lekko się zaśmiał.
- Nie, nie. - Upił łyk truskawkowej pyszności spoglądając co chwilę na blondyna. Wyglądał dosłownie jak dziecko cieszące się nową zabawką, tyle, że zabawkę zastępowało jedzenie. Wyciągnął chusteczkę i wytarł ubrudzoną od keczupu buzię Nialla, na co ten spojrzał ze zdziwieniem.
- Oh, byłem brudny? - Przejechał po policzku spoglądając na rękę i doszukując się jakiegokolwiek brudu.
- Byłeś. - Dokończył swoje frytki upijając kolejnego już z kolei łyka kraszera. Rozmawiając o różnych rzeczach dokończyli to, co zamówił blond włosy żarłok i wyszli z budynku. Wrócili ciesząc się swoim towarzystwem w ciszy, chociaż co jakiś czas zamienili słowo, lub dwa.
Blondyn stanął przed drzwiami.
- Wchodzisz? - Uśmiechnął się po raz któryś tego dnia.
- Nie, mam jeszcze coś do zrobienia. - Odwzajemnił uśmiech spoglądając na blondyna. Patrzyli się na siebie przez dłuższą chwilę, ale niebieskie oczy speszyły się i gwałtownie spojrzały w podłogę.
- To cześć. - Pośpiesznie nacisnął na klamkę, ale wcześniej zamknięte na klucz drzwi nie otworzyły się i walnął w nie czołem. - Ał.. - Syknął masując bolące miejsce. Zayn zaśmiał się.
- Wszystko okej?
- Tak. - Przekluczył drzwi i wszedł do mieszkania zamykając je za sobą. Brunet stał chwilę i patrzył w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał Niall. Ponownie zaśmiał się pod nosem i spuścił wzrok spoglądając na swoje drzwi. Otworzył je i wszedł do środka. Padł na kanapę wyciągając z tylnej kieszeni spodni telefon. Wybrał numer do Louisa, i chciał zadzwonić, ale zdecydował, że wysłanie smsów każdemu z nich będzie łatwiejsze i tańsze, niż dzwonienie po kolei. Wystukał na dotykowym ekranie parę słów, oznajmiając, że jutro będzie impreza u chłopaka mieszkającego koło niego. Louis chętnie się zgodził, a Liam miał się w ten dzień spotkać z Danielle, a nie bardzo chciał go przesuwać, bo brunetka miałaby mu za złe ciągłe przesuwanie ich spotkań, więc odpisał, że spotkają się najwyżej kiedyś, na jakimś piwie, lub coś w tym stylu. Blondyn w tym czasie leżał jak przybity do łóżka i czkał z przejedzenia. Rozmyślał wszystkie za i przeciw jutrzejszej imprezy. Nie był przekonany, co do niej, bo nie bardzo lubił przebywać w gronie ludzi, których nie zna, ale w końcu chodziło o to, żeby ich poznać. Zastanawiał się, kogo jeszcze zaprosić, prócz kolegów Zayna. Impreza w 4 nie będzie miała chyba sensu, co? Może jakieś dziewczyny? Bez pomocy bruneta, chyba nic nie wypali, więc sięgnął po telefon, szukając jego numeru, jednak przypomniał sobie, że nie miał jeszcze go w kontaktach. Jedynym wyjściem było przyjście i zabranie trochę cennego czasu. Zwlókł się tak samo niechętnie z łóżka, jak rano i wyszedł nie zamykając drzwi na klucz. Na tą chwilę, po co? Stanął przed drzwiami, chwilę zastanawiając się, czy nie będzie mu przeszkadzał, ale odważył się i zapukał. Niemal po chwili brunet otworzył mu drzwi. Blondyn patrzył w dół nie wiedząc od czego zacząć, a Zayn czekał aż coś powie, jednak nie doczekał się.
- Już się stęskniłeś? - Zaśmiał się odzywając jako pierwszy. - Wejdź.
- Nnie.. Ja na chwilę, bo.. - Spojrzał w jego stronę. - Nie wiem w ogóle, kto przychodzi jutro na imprezę.
- Zaprosiłem już chłopaków, Liam tylko nie przychodzi, bo wychodzi z Danielle. - Zatrzymał się, czekając na jakąkolwiek odpowiedź blondyna, ale szybko dodał. - Zaproś ludzi z kamienicy, na początku znajomość z nimi jest chyba najważniejsza, w końcu to Twoi sąsiedzi.
- Ale.. To pomóż mi. Znasz mniej więcej, kto gdzie mieszka, chodź ze mną.
- Teraaaz..? - Skrzywił się.
- Jeśli to dla Ciebie problem, mogę iść sam. - Spoważniał.
- Nie, nie, żaden problem, poczekaj, założę buty. - Jak powiedział, tak zrobił i poszli zrobić to, co mieli do zrobienia.

Nie chciało mi się już opisywać tego, jak będą łazić po domach, ani innych rzeczy. Pisałam ten rozdział chyba z dwa dni w chwilach wolnych, których mi brakowało, więc może mieć pare nie doskonałości, ale OBIECUJĘ, że 3 rozdział spodoba się każdemu, kto będzie go czytał. No.. Prawie każdemu. Bynajmniej będzie się w nim działo. Nieco ciekawie, sama nie mogę się doczekać, jednak nie będę go pisać dziś, bo nie mam pomysłu na początek dnia, za to mam pomysł na to, co stanie się w środku i po imprezie. I ja i wy musimy ubrać się w cierpliwość, z resztą pewnie i tak nikt tego nie czyta. xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz