środa, 17 kwietnia 2013

2. Young and foolish.

Blondyna obudziło lekkie pukanie do drzwi. Myśląc, że mu sie przesłyszało postanowił pójść spać dalej, jednak osoba dobijała się dalej. Niechętnie zwlókł się z łóżka mierzwiąc i tak rozczochraną grzywkę. Przetarł oczy i nałożył na ciało koc i otworzył drzwi, za którymi stał Zayn.
- Oj, widzę, że cię obudziłem. - Uśmiechnął się widząc powywijane na wszystkie strony blond włosy. - Haha. - Zaśmiał się, na co blondyn zrobił krzywą minę.
- Tak, obudziłeś mnie. - Przedrzeźnił go wpuszczając do środka. - Napijesz się czegoś? - Zrzucił z siebie koc, ukazując lekko wyrzeźbione, chude ciało, brunet przejechał po nim wzrokiem uśmiechając się.
- Nie, dzięki. - Usiadł na kanapie, zajmując miejsce koło blondyna. - Tak w ogóle, to zawsze tak długo śpisz? - Zapytał, a uśmiech wciąż towarzyszył mu w rozmowie z Niallem.
- Długo? Toć dopiero.. - zatrzymał się spoglądając na zegarek. - prawie 12 rano! - Skrzywił się.
- Niall, Niall. - Spojrzał w niebieskie tęczówki. - Nie myślałeś jeszcze o parapetówce?
- Jakiej znowu parapetówce? - Zapytał przekrzywiając głowę w bok.
- No, chodzi mi o imprezę.
- Aah.. Nie mam ochoty na żadne imprezy. - Spojrzał w sufit rozciągając się na kanapie.
- Dlaczego? Poznałbyś chłopaków. - Brunet wciąż nie odrywał wzroku od niebieskich oczu. - Z resztą, będziesz się dobrze bawił.
- Tak, tak, a potem sprzątanie, sprzątanie, rzyganie, sprzątanie i tak dalej. - Na samą myśl blondyn pokiwał głową niechętnie.
- Oj tam! Pomogę ci. - Zrobił minę le kot ze shreka.
- No na pewno. - Spojrzał kpiąco w brązowe oczy uśmiechając się po raz pierwszy tego dnia.
- Taak, na pewno. - Wciąż przekonywał. - Chłopaki chcą cię poznać. - Dodał tykając go palcem w brzuch, na co blondyn wygiął się śmiejąc.
- No, widzę, że nie mam wyjścia. Ale..! - Przerwał kręcąc groźnie palcem przed oczami Zayna. - Jeśli mi nie pomożesz sprzątać, to skopie ci tyłek! - Uśmiechnął się ślicznie.
- Czuję się odpowiedzialny za swój tyłek, więc wszystko będzie w jak najlepszym porządku. - Zapewnił.
- A więc. - Zaczął, lecz nie dokończył, bo przerwało mu głośne burczenie w brzuchu.
- Chodź na miasto, zjemy coś.- Uśmiechnął się, na co blondynowi zaświeciły się oczy.
- Oooo! - Krzyknął i popędził do swojego pokoju. - Zaraz wracam! - Otworzył szafę przeszukując ją w celu znalezienia jakiś ubrań. W tym czasie, Zayn zadzwonił do loczka. Odczekał parę sygnałów i usłyszał znajomy głos w słuchawce.
- No cześć. - Odezwał się pierwszy.
- Co chciałeś, jestem na randce! - Szepnął złośliwie.
- Na randce? - Oburzył się. - Z kim znowu?
- Z Joshem. - Odparł. Zayn zachłysnął się powietrzem ze zdziwienia. Tak, Harry był gejem, bo zmienił orientację uważając, że dziewczyny się mu znudziły, ale to chyba nie znaczy, że chłopaków ma zmieniać tak samo jak jego byłe.
- Nie dawno mówiłeś, że jest nic nie warty!
- Oj tam, oj tam. Mów co chciałeś.
- Debil. - Szepnął do siebie kontynuując. - Niall robi parapetówkę.
- A więc jednak się zgodził, świetnie! - Rozpromienił się. - Jaki jest ten blondasek? - Zapytał zalotnie.
- Ej, ej, nie przeginaj. - Powiedział i odwrócił się do tyłu, słysząc kroki dochodzące z pokoju blondyna. - Muszę kończyć. - Wyłączył się spoglądając na chłopaka za sobą. - Gotowy?
- Jak nigdy! - Krzyknął i ruszył do korytarza ubierając ulubione białe buty. Otworzył drzwi i wypuścił Zayna przodem zamykając je na klucz. Uśmiechnął się do chłopaka i w trybie pośpiesznym zbiegł na dół po schodach. Po chwili brunet dołączył do niego.
- Na co masz ochotę? - Stanął na przeciwko niego wpatrując się w niebieskie oczy. - Ja stawiam.
- KFC. - Z ust blondyna zdołało wydostać się tylko jedno słowo, na którego samą myśl zaczął się ślinić. Taaak, lubił dobrze zjeść. Brunet zaśmiał się cicho pod nosem i ruszyli w drogę. Szli rozmawiając o różnych rzeczach, głównie o pobycie w Irlandii Nialla. Wymieniali się uśmiechami raz po raz, kiedy Niall nie wiedział, którędy iść, ani gdzie się znajdują. Po odcinku drogi było widać już cel chłopaków, na co blondyn tylko przyśpieszył kroku, wprawiając Zayna w śmiech. Rozejrzeli się po pomieszczeniu szukając wolnego miejsca. Po chwili dostrzegli je, blondyn nakazał zając brunetowi miejsce, zabrał jego portfel i poszedł zamawiać szybko pytając się, na co ma ochotę. Po odpowiedzi wepchnął się w kolejkę i zamówił dosłownie to, co mu na myśl przyszło. Zayn spokojnie czekając na posiadacza niebieskich oczu, dostrzegł go niosącego całą stertę jedzenia. Przyjrzał się dokładnie, czy to na serio on zauważając wychylającą się blond czuprynę spod ich śniadania. Teraz na pewno miał pewność, gdy blondyn usiadł kładąc zamówienie na stole.
- N-niall, masz zamiar tyle tego zjeść? - Zapytał niepewnie spoglądając w uradowanego blondyna.
- Tak. - Powiedział wyszczerzając ząbki przyodziane białym aparatem na zęby. - Smacznego! - Krzyknął i zabrał się do jedzenia. Zayn patrzył, jak jego przyjaciel pochłaniał kolejne kęsy najróżniejszych przysmaków naraz z wielkim zdziwieniem i podziwem. Taki drobny i chudy, a tyle wtranżala, że szok.
- Cicha woda brzegi rwie. - Skomentował cicho wciąż nie dowierzając temu, co widzi. Spod stery żarcia wyjął swojego kraszera, frytki i kubełek kurczaków i zabrał się do jedzenia.
- Mówiłeś cfoś? - Powiedział z pełną buzią, na co Zayn lekko się zaśmiał.
- Nie, nie. - Upił łyk truskawkowej pyszności spoglądając co chwilę na blondyna. Wyglądał dosłownie jak dziecko cieszące się nową zabawką, tyle, że zabawkę zastępowało jedzenie. Wyciągnął chusteczkę i wytarł ubrudzoną od keczupu buzię Nialla, na co ten spojrzał ze zdziwieniem.
- Oh, byłem brudny? - Przejechał po policzku spoglądając na rękę i doszukując się jakiegokolwiek brudu.
- Byłeś. - Dokończył swoje frytki upijając kolejnego już z kolei łyka kraszera. Rozmawiając o różnych rzeczach dokończyli to, co zamówił blond włosy żarłok i wyszli z budynku. Wrócili ciesząc się swoim towarzystwem w ciszy, chociaż co jakiś czas zamienili słowo, lub dwa.
Blondyn stanął przed drzwiami.
- Wchodzisz? - Uśmiechnął się po raz któryś tego dnia.
- Nie, mam jeszcze coś do zrobienia. - Odwzajemnił uśmiech spoglądając na blondyna. Patrzyli się na siebie przez dłuższą chwilę, ale niebieskie oczy speszyły się i gwałtownie spojrzały w podłogę.
- To cześć. - Pośpiesznie nacisnął na klamkę, ale wcześniej zamknięte na klucz drzwi nie otworzyły się i walnął w nie czołem. - Ał.. - Syknął masując bolące miejsce. Zayn zaśmiał się.
- Wszystko okej?
- Tak. - Przekluczył drzwi i wszedł do mieszkania zamykając je za sobą. Brunet stał chwilę i patrzył w miejsce, w którym jeszcze przed chwilą stał Niall. Ponownie zaśmiał się pod nosem i spuścił wzrok spoglądając na swoje drzwi. Otworzył je i wszedł do środka. Padł na kanapę wyciągając z tylnej kieszeni spodni telefon. Wybrał numer do Louisa, i chciał zadzwonić, ale zdecydował, że wysłanie smsów każdemu z nich będzie łatwiejsze i tańsze, niż dzwonienie po kolei. Wystukał na dotykowym ekranie parę słów, oznajmiając, że jutro będzie impreza u chłopaka mieszkającego koło niego. Louis chętnie się zgodził, a Liam miał się w ten dzień spotkać z Danielle, a nie bardzo chciał go przesuwać, bo brunetka miałaby mu za złe ciągłe przesuwanie ich spotkań, więc odpisał, że spotkają się najwyżej kiedyś, na jakimś piwie, lub coś w tym stylu. Blondyn w tym czasie leżał jak przybity do łóżka i czkał z przejedzenia. Rozmyślał wszystkie za i przeciw jutrzejszej imprezy. Nie był przekonany, co do niej, bo nie bardzo lubił przebywać w gronie ludzi, których nie zna, ale w końcu chodziło o to, żeby ich poznać. Zastanawiał się, kogo jeszcze zaprosić, prócz kolegów Zayna. Impreza w 4 nie będzie miała chyba sensu, co? Może jakieś dziewczyny? Bez pomocy bruneta, chyba nic nie wypali, więc sięgnął po telefon, szukając jego numeru, jednak przypomniał sobie, że nie miał jeszcze go w kontaktach. Jedynym wyjściem było przyjście i zabranie trochę cennego czasu. Zwlókł się tak samo niechętnie z łóżka, jak rano i wyszedł nie zamykając drzwi na klucz. Na tą chwilę, po co? Stanął przed drzwiami, chwilę zastanawiając się, czy nie będzie mu przeszkadzał, ale odważył się i zapukał. Niemal po chwili brunet otworzył mu drzwi. Blondyn patrzył w dół nie wiedząc od czego zacząć, a Zayn czekał aż coś powie, jednak nie doczekał się.
- Już się stęskniłeś? - Zaśmiał się odzywając jako pierwszy. - Wejdź.
- Nnie.. Ja na chwilę, bo.. - Spojrzał w jego stronę. - Nie wiem w ogóle, kto przychodzi jutro na imprezę.
- Zaprosiłem już chłopaków, Liam tylko nie przychodzi, bo wychodzi z Danielle. - Zatrzymał się, czekając na jakąkolwiek odpowiedź blondyna, ale szybko dodał. - Zaproś ludzi z kamienicy, na początku znajomość z nimi jest chyba najważniejsza, w końcu to Twoi sąsiedzi.
- Ale.. To pomóż mi. Znasz mniej więcej, kto gdzie mieszka, chodź ze mną.
- Teraaaz..? - Skrzywił się.
- Jeśli to dla Ciebie problem, mogę iść sam. - Spoważniał.
- Nie, nie, żaden problem, poczekaj, założę buty. - Jak powiedział, tak zrobił i poszli zrobić to, co mieli do zrobienia.

Nie chciało mi się już opisywać tego, jak będą łazić po domach, ani innych rzeczy. Pisałam ten rozdział chyba z dwa dni w chwilach wolnych, których mi brakowało, więc może mieć pare nie doskonałości, ale OBIECUJĘ, że 3 rozdział spodoba się każdemu, kto będzie go czytał. No.. Prawie każdemu. Bynajmniej będzie się w nim działo. Nieco ciekawie, sama nie mogę się doczekać, jednak nie będę go pisać dziś, bo nie mam pomysłu na początek dnia, za to mam pomysł na to, co stanie się w środku i po imprezie. I ja i wy musimy ubrać się w cierpliwość, z resztą pewnie i tak nikt tego nie czyta. xD

niedziela, 14 kwietnia 2013

Young and foolish. 1

Niski blondyn stał z wielkimi bagażami przed budynkiem, w którym znajdowało się jego nowe mieszkanie. Westchnął cicho wspominając Irlandię, w której wcześniej mieszkał i pokierował się do wnętrza budynku. Poszedł w stronę swojego mieszkania i idąc chwilę po krętych schodach rzucił torby z hukiem  koło drzwi gorączkowo szukając kluczy od mieszkania. Kiedy już wyciągnął je z kieszeni od bordowej bluzy, przesunął torby w inną stronę tak, by nie przeszkadzały mu w otwieraniu drzwi i przekręcił kluczyk w zamku. Wszedł do środka spodziewając się totalnej porażki, natomiast ujrzał mały korytarzyk, a za nim duży, pusty pokój. Jego ściany były białe, a podłoga drewniana, koloru brązowo popielatego, idealnie grając z jasną barwą ściany. W prawą stronę ujrzał drewniane drzwi, które miały podobny odcień do paneli. Wszedł do wnętrza i ujrzał kolejny pokój, tym razem miał spokojne zielone barwy, stąpając po podłodze takiego samego odcienia. Uznał, że ten pokój będzie jego sypialnią. Bez zastanowienia zwiedził resztę mieszkania, w czego skład wchodziła łazienka braw niebieskich, kuchnia w kolorach brzoskwiniowych i kolejny pokój od niej odbiegający, mający czerwone odcienie. Przypomniało mu się o bagażach czekających na niego na holu, więc wyszedł z mieszkania stawiając je w korytarzu. Osunął się po ścianie siadając na podłodze. Pomyślał sobie, że mogło być gorzej i suma sumaru jest zadowolony z tego, że wybrał właśnie tą ofertę, a nie inną, gdzie mógł trafić do jakiejś skończonej rudery. Wyczekiwał właśnie na telefon od faceta, który wiózł jego meble. Zaczęło mu burczeć w brzuchu, więc postanowił wyjść do najbliższego sklepu. Zebrał się z drewnianej podłogi i chwycił klucze zamykając mieszkanie.
W tej samej chwili z sąsiednich drzwi uchyliła się nieznajoma twarz, która się uśmiechała.
- Dzie-dzień dobry. - Przywitał się nie pewnie blondyn. Chociaż Irlandia była jego najukochańszym miejscem na ziemi, zawsze pamiętał o zawziętych sąsiadach, więc i w Londynie będzie na takich uważał.
- No cześć. - Przywitał się miło brunet. - Widzę, że od dziś jesteśmy sąsiadami, co? - Uśmiechnął się podobnie przymykając lekko brązowe oczy.
- Tak. - Odwzajemnił uśmiech.
- Parapetówka się szykuje, co? - Zaśmiał się.
- Oczywiście, ale najpierw moje meble muszą dojechać tutaj całe i zdrowe. - Podrapał się po głowie próbując ukryć zakłopotanie. Był bardzo nieśmiały, a zwłaszcza do ludzi, których widział po raz pierwszy.
- Jeśli będziesz czegoś potrzebował, to wpadaj.
- Już czegoś potrzebuję. - Spojrzał się ze śmiejącymi oczami. - Wiesz może, gdzie jest jakiś najbliższy sklep? Jeść mi się chce, a niestety nic nie mam.
- Właśnie miałem się wybierać, to możemy pójść razem. - Chłopak ponownie się uśmiechnął wychodząc na przeciw blondyna. Był od niego znacznie wyższy i miał ciemniejszą karnację, co idealnie pasowało do ciemnych włosów i oczu. - Zayn Malik. - Wyciągnął rękę.
- Niall Horan. - Uśmiechnął się złączając ręce w powitalnym uścisku. Poważną chwilę złamało burczenie brzucha blondyna, na co brunet się zaśmiał.
- Chodźmy już, bo padniesz z głodu. - Zachichotał i pokierował się w stronę schodów, pokazując w geście blondynowi, że ma iść za nim i tak też zrobił. Po drodze rozmawiali o pobycie w Irlandii niebieskookiego i o tym, jak bardzo ciężko było mu rozstawać się z jego dziewczyną. Blondyn żalił się brunetowi a ten słuchał, jak urodzony słuchacz. Rozmawiali ze sobą, jakby znali się od lat. Niall cieszył się, że trafił na takiego sąsiada. Kiedy doszli do sklepu zaczęli śmiać się z żartu powiedzianego przez Zayna, wybrali potrzebne rzeczy, zapłacili i wyszli w drodze powrotnej gadając o jakiś bezsensownych rzeczach, śmiejąc się co pare chwil. Nagle do blondyna zadzwonił facet od mebli i oznajmił się pojawi się za dziesięć minut. Uradowany blondyn tylko mu przytaknął i wyłączył się, a brunet natychmiastowo zaoferował pomoc. Dzień zapowiadał się bardzo ładnie i ciekawie. Wchodzili własnie po krętych schodach do swoich mieszkań, brązowooki zaprosił do siebie blondyna na co ten się zgodził. Generalnie mieszkanie Zayna było podobne do mieszkania posiadacza niebieskich tęczówek, różniła je jedna rzecz - w jego pokojach przeważały same ciepłe barwy, a u Nialla były mieszane. Musiał przyznać, że ładnie się urządził. Obydwoje ściągnęli buty i usiedli na kanapie.
- Chcesz coś do picia? - Zapytał grzecznie brunet.
- Nie, dzięki. - Odpowiedział. - Nie mogę się doczekać, kiedy moje gniazdko będzie już urządzone. - Rozmarzył się, na co brunet się uśmiechnął. Blondyn wyciągnął ze swojej foliowej torby gotową kanapkę, którą kupił w sklepie, odpakował ją z plastikowego opakowania i ugryzł kawałek. Wszystkiemu przyglądał się brązowooki.
- Poznam cię z Harrym, Liamem i Louisem. - Uśmiechnął się znów. Chyba lubił to robić, albo po prostu miał dobry dzień i obdarowywał każdego tym magicznym uśmiechem rozsypując dobre humory na boki. - Są wspaniali. - Spojrzał na żującego kanapkę blondyna.
- Tfak? Tfo supfer. - Wypowiedział z pełną buzią, na co brunet zareagował śmiechem. - No cfo? - Seplenił.
- No nyc. - Przedrzeźnił go. Po pokoju rozbrzmiał dźwięk dzwoniącego telefonu niebieskookieg
- O! - Krzyknął odbierając. To był facet od mebli, który kazał zejść mu już na dół, bo jest już blisko budynku i sam zaoferował darmową pomoc z tego względu, że znał się z jego ojcem. - Schodźmy już. - Spojrzał na bruneta dokańczając kanapkę i razem wyszli z mieszkania. Stanęli w ciszy wyczekując białej podłużnej ciężarówki z meblami Nialla. Długo nie czekali, bo zaledwie po kilku minutach ją ujrzeli. Zaparkowała koło nich a z samochodu wyszedł pulchny facet.
- No witaj, Niall! - Przywitał się podając piątkę blondynowi, na co ten od razu zareagował przybijając. - Widzę, że masz już przyjaciela, cieszy mnie to. - Gruby facet uśmiechnął się idąc na tył ciężarówki i otworzył jej bagażnik ukazując meble w odcieniach paneli podłogowych, jakie były w nowym mieszkaniu. - Sporo tego. - Spojrzał na chłopców.
 - Damy radę. - Krzyknął brunet podchodząc do starszego, Niall od razu poszedł za nim spoglądając na wnętrze bagażnika.
- Myślałem, że będą całe! - Zdziwił się, widząc same płaskie palety drewna jego mebli.
- Chyba nie myślałeś, że będziemy wnosić tak ciężkie meble na drugie piętro? Mamy jedynie łóżko, pojedyncze szafki, gazówki i takie tam.. - Wyśmiał go straszy mężczyzn. - Nic się nie zmieniłeś odkąd byłeś 5-letnim brzdącem. - Dodał zaśmiewając się.
Zaczęli nosić meble, z dołu do góry, Niall jako jedyny brał po jednej desce, nie był wystarczająco silny, co od razu wykorzystał brunet drażniąc go. Przenoszenie łóżka i innych mebli zajęło im może z pół dnia.
- Poradzicie sobie z rozłożeniem? - Spytał starszy mężczyzna. - Jeśli chcecie, mogę wam pomóc.
- Damy radę. - Krzyknął Niall. - Dzięki i... pozdrów tatę, jak go spotkasz. - Powiedział smutno.
- Pozdrowię, narazie dzieciaki. - Pożegnał się i wszedł do ciężarówki zapalając silnik i odjechał. Chłopacy weszli do góry, do mieszkania Nialla i usiedli na podłodze przyglądając się deskom, które miały potem przekształcić się w meble służące do codziennego życia.
- Masz w ogóle pojęcie, jak to się robi? - Zapytał biorąc jedną deskę w ręce. - Bo ja nie..
- Kiedyś pomagałem mojej cioci w składaniu mebli, gdy robiła remont, więc coś tam poradzimy. - Uśmiechnął się zabierając parę z nich. Co parę chwil patrzył do instrukcji i wszystko robił według niej, blondyn bo jakimś czasie załapał, o co w tym chodzi i powtarzał czynności, jakie robił brunet na innym meblu. Zabrało im to połowę kolejnego dnia, ale uporali się z tym i meble po ciężkiej robocie jakoś stały. Do perfekcji brakowało jeszcze różnych kosmetyków do łazienki i gadżetów do kuchni, ale blondyn postanowił sobie to na dzisiaj odpuścić i jedyne o czym marzył, to głęboki sen.
- Dzięki, Zayn. Jestem ci wdzięczny za pomoc. - Poklepał go po plecach uśmiechając się.
- Do usług. - Kierował się do wyjścia odwzajemniając uśmiech. - No i do zobaczenia jutro, blondasku. - Wyszedł zamykając za sobą drzwi. Blondyn obejrzał jeszcze raz swoje mieszkanie z zachwytem. Znów zapomniał o bagażach stojących w korytarzu, podszedł do jednego z nich i jedyne co zrobił, to wyciągnął luźne dresy i bluzkę, by przebrać się w nie i pójść odetchnąć zakrywając się ciepłą kołderką. Składanie ubrań i innych rzeczy też odłożył na jutro. Padł na łóżko przykrywając się pościelą myśląc o dzisiejszym dniu. Z jednej strony ogarniała go niesamowita radość, że będzie mieszkał na własną rękę i, że poznał kogoś takiego jak brunet, ale z drugiej strony myślał też o swoim tacie, z którym pokłócił się przed wyjazdem. Jednak szybko zasnął.

Nie powiem, że jestem zadowolona z rozdziału, bo skłamałabym. Moge powiedzieć, że pisałam go na lekkiej czopie, bo jestem masakrycznie zmęczona. Nie zdziwię się, jak będę to czytać któregoś dnia i zobaczę jakieś banalne błędy. Mój mózg się już wyłączył. XD
Ano, i dopowiem, że zespół 1D tutaj nie istnieje, zapożyczyłam sobie tylko ich osoby. c: Mam nadzieję, że rozdział nie jest taki zły, jak myślę... ;_;
DOBRANOC.

Uwaga.

Łał, napisałam 3 rozdziały i je usunęłam ._.
Zawsze tak mam, kiedy do głowy wpadnie mi lepszy pomysł na opowiadanie.
Oczywiście nie zdradzę wam szczegółów, bo sama do końca nie jestem pewna tego, co będzie się działo, ale mogę wam powiedzieć, że możecie spodziewać się ciekawego obrotu sprawy, że tak to nazwę.

I mam prośbę:
Nie wychodźcie z bloga, kiedy zauważycie małą ilość rozdziałów, z zawiedzeniem. Dajcie szansę temu blogowi, dodajcie go do ulubionych i czekajcie na kolejne rozdziały..

czwartek, 11 kwietnia 2013

Hej c:

Na wstępie chciałam przeprosić za to, że blog wygląda skromnie, ale nie bardzo znam się na takich rzeczach..
A jeśli chodzi o jego treść: mam zamiar pisać bromance o 1D. Zaznaczam, że nie jestem jakąś psycho-fanką, czy coś. Kiedyś czytałam parę takich blogów i spodobała mi się taka tematyka, w wpordpadzie mam dużo zapisanych opowiadaniach na ten temat, aż w końcu postanowiłam tu założyć bloga. c:
I sorry, ale nie będę pisać żadnych imaginów z nimi, dlatego, bo według mnie imaginy to już lekka przesada, jeśli kogoś uraziłam to proszę o nie walenie focha. :d
 Ogólnie chciałabym napisać dłuższe opowiadanie o Niallu i Zaynie o, i może pare oneshotów. Zobaczymy, jak to się potoczy i czy w ogóle ktoś będzie to czytał. Rozdziały będę wstawiała tak szybko, jak będę tylko mogła. Narazie nie mam nawet pomysłu, na opowiadanie, ale spokojnie. Nie długo założę gg specjalnie dla was, więc będziecie poinformowani o nowych rozdziałach itd. Ale muszę zobaczyć, czy ktoś w ogóle będzie czytał.

HEJTYHEJTYHEJTY.
Nie lubisz 1D, bromance, czy coś, co znajduje się na tym blogu, zamknij go a opinię zostaw dla siebie, dzięki.